REGULAMIN - Darmowe strony i fotoblogi

Temat: Godny polecenia: film, spektakl, piosenka...
całość z linka Chelmana


Widziałem! I jest to pierwszy film, który sobie kupię na DVD żeby go mieć pod ręką do oglądania na zawołanie.

Poszliśmy nań z Panem Inżynierem Krzysztofem Praszkiewiczem, z którym mamy taki układ, że chodzimy na PEWNIAKI.

PEWNIAKAMI są filmy znanych nam reżyserów, lub dobrych aktorów, ale takie, które zjechała Gazeta Wyborcza. Od kilku lat sprawdza nam się, że jak Wyborcza postawi filmowi zero gwiazdek, jedną, albo dwie, i jak jeszcze na pierwszej stronie napisze coś w stylu: KLAPA MELA GIBSONA, to mamy gwarancję dobrego filmu.

Apocalypto jest filmem doskonałym (choć nie idealnym). Jeszcze nigdy i nigdzie nie widziałem tak wiernego odtworzenia życia Majów. A trzeba Wam wiedzieć, że Majami interesuję się nieprzerwanie od dzieciństwa, czytam wszystko na ich temat, cokolwiek upoluję, chodzę po wszystkich wystawach, muzeach, jeżdżę na stanowiska archeologiczne, studiowałem epigrafikę... Nie jestem naukowcem, ani specjalistą, ale napewno koneserem. I widziałem już tyle, że trudno mnie zadziwić, trudno zadowolić, a zatem nie piał bym z zachwytu nad filmem Gibsona, gdyby nie był wyjątkowo dobry. WYJĄTKOWO!

W pierwszej chwili podziwiałem dobór aktorów - wszyscy, mieli twarze jak wyjęte z atlasu antropologicznego. Jeśli to nie była charakteryzacja (a raczej nie była) to w tym filmie występują czystej krwi Majowie. Przy okazji dodam, że nie jest to wielka grupa etniczna i nie słyszałem o żadnych znanych aktorach majowskiego pochodzenia, ani w Meksyku, ani w Gwatemali, ani w Hondurasie. Skąd więc ich Mel Gibson wytrzasnął? I jakim doskonałym jest reżyserem skoro potrafił ich tak poprowadzić, że zachowywali się, że GRALI, jak zawodowcy - bez cienia sztuczności!

A zatem - najpierw zachwyciła mnie doskonała obsada, a zaraz potem dbałość o szczegóły na poziomie rekwizytów, etnografi i archeologii. Apocalypto jest w stanie zastąpić co najmniej kilka lektur obowiązkowych na wydziałach, gdzie studiuje się cywilizację Majów. Sam o wielu przedmiotach, czy strojach czytałem, ale nie bardzo umiałem sobie wyobrazić, jak były zrobione. To samo dotyczyło masek, tatuaży... Dopiero Gibson mi to pokazał w sposób symfoniczny - wszystko na raz zestrojone w jeden wielki organizm (podręczniki, zwykle dzielą świat na tematy, zajmując się osobno religią, osobno tekstyliami itd - i trudno to sobie poskładać w jeden obraz).

Film oczywiście ma sporo drobnych wad, ale nadal pozostaje dla mnie doskonały. Nie IDEALNY, ale doskonały tak.

No na przykład fabuła: zawiera kilka elementów mocno naciągniętych, tyle, że tego właśnie oczekujemy idąc do kina, prawda? Dramaturgia filmu dokumentalnego, różni się od dramaturgii filmu fabularnego. A zatem wybaczam wyścig z jaguarem, w którym człowiek wygrywa (jaguary słabo biegają i napewno nie są długodystansowcami, ale za to świetnie skaczą i byłyby w stanie dogonić uciekającego człowieka w ciągu pierwszych pięciu susów... potem... no potem mogłoby rzeczywiście być tak, jak u Gibsona).

Kolejną wadą jest to, że nie pokazano wielkości cywilizacji Majów, tylko sam jej upadek. To oczywiście kwestia wyboru - Gibson już w tytule filmu wyjawia nam swoje zdanie w sprawie zasadniczej: Kiedy na Yucatan przypłynęli pierwsi Hiszpanie, cywilizacja Majów była w rozkładzie, przeżywała swoją apokalipsę i trzeba było dokonać krwawej konkwisty i nawracać Indian przemocą, niszcząć jednocześnie ich kulturę, bo inaczej wyniszczyliby fizycznie sami siebie. (W tym sensie Apocalypto jest kontynuacją Pasji - Gibson promuje chrześcijaństwo.)

No cóż... chciałbym obejrzeć film w którym pokazuje mi się życie codzienne Majów o tysiąc lat wcześniej - kiedy jeszcze kwitły i rozwijały się miasta na wzór greckich miast-państw, kiedy tworzono literaturę, filozofię, astronomię, medycynę, sztukę, kiedy cywilizowano wielkie obszary pokonując głód, plagi, choroby... Chciałbym, ale Gibson wybrał okres schyłkowy, kiedy działo się już tylko źle i krwawo. Jego wybór, jego fim, jego pieniądze. Acha, to nadal jest dobry film!!! I zatytułowano go adekwatnie do zawartości: Apocalypto, a nie np. Dzieje Wielkiej Cywilizacji Majów. Ten film nie kłamie i nie rozczarowuje - było tak, jak pokazano. Jeśli ktoś się rozczarował bo nie zobaczył ogromnych piramid i światłych władców, to znaczy, że nie bardzo zwracał uwagę na tytuł.

Ostatnią kwestą jest krew... Mnie akurat nie przeszkadza, że leją się jej całe strumienie. Bo jest tak, jak w Pasji - Gibson po raz pierwszy pokazał jak było naprawdę; bez poetyckich upiększeń . I jest kwestą Twojego osobistego wyboru, czy chcesz to zobaczyć, czy wolisz sobie nie uświadamiać szczegółów uciekając w powierzchowne określenia w stylu: ubiczowany, ukrzyżowany, ofiary z ludzi na piramidzie.


i z Cejrowskim się zgodze że recenzje wyborczej zdecydowanie odbiegają od mojego gustu

a na film sie wybieram w najbliższym czasie
Źródło: xl-pozytywnie.pl/forum/viewtopic.php?t=2750